Kalorynka Partner SHAPE                 Skontaktuj się z nami!

Nie pamiętasz hasła?

Przeszkody i pokusy w dążeniu do upragnionego celu, wagi, rozmiaru

Droga przez dietę nie jest drogą usłaną różami.

Zewsząd będą czekały liczne pokusy w postaci pysznych lodów, zapiekanek czy waty cukrowej sprzedawanej na  bałtyckich deptakach. Wyjeżdżając na wakacje poza granice naszego pięknego kraju, będziemy mieć ochotę na spróbowanie lokalnych przysmaków. Do tego przeważnie jest się zakwaterowanym w hotelach lub domach wczasowych z wyżywieniem. Wtedy należy się zastanowić, czy nie lepiej byłoby przełożyć dietę na czas poza urlopem. Wówczas będziesz mogła sobie spokojnie iść na zakupy do pobliskiego sklepu i przygotować w domu odpowiednie, dietetyczne posiłki.

Pokusą są wszelkie posiłki spożywane przez rodzinę czy znajomych, z którymi się zazwyczaj jadło razem. Sytuacja diety może, ale uwaga nie musi, wzbudzić niemalże poczucie wykluczenia ze wspólnej radości spożywania posiłków. Zachwycanie się nowymi smakami na wyjeździe integracyjnym z firmy nie będzie nas już niestety dotyczyć. Wówczas skuszenie się  na zakazane owoce będzie bardziej wynikało z zazdrości o przywilej wspólnego smakowania czy też zwykłej ciekowości. A nie można przecież przez parę tygodni czy miesięcy nie wychodzić z domu i zaszyć się w cieniu własnej lodówki. Wszystko zależy od dobrych chęci, nastawienia i pomysłowości. Może niektóre dietetyczne potrawy będą atrakcyjne i na pewno zdrowsze dla Twojej rodziny. Zachęcenie rodziny do wspólnego gotowania, albo znalezienie pomocy wśród najbliższych, aby przygotowała „normalne" posiłki dla reszty rodziny jest dobrym rozwiązaniem. Grunt to mieć w sobie przekonanie, całkiem słuszne zresztą, że dietetycznie nie znaczy niesmacznie. Ociekające tłuszczem befsztyki może nie są jednak aż tak smaczne, jak np. świeża sałatka  z egzotycznych owoców?

 

Jakie przeszkody mogą nas czekać w trakcie diety?

Tak naprawdę przeszkodami nie są rzeczy namacalne, czy przeróżne niesprzyjające diecie zdarzenia. Przeszkodą,  w pewnym sensie, jesteśmy my sami dla siebie, a raczej nasze nastawienie. Przeszkodą są nasze słabości, przysłowiowy brak silnej woli. Oczywiście, przeszkodą mogą być na przykład finanse. Zdrowa  żywność, kilogramy owoców i warzyw nie są tanie, ale pomyśl ile wydałaś/eś w międzyczasie na przekąski, batoniki, lody po 1.5 zł, czy hamburgera za 3zł. Poza tym odżywiając się zdrowo, jak sama nazwa wskazuje, dbasz o swój organizm, który będzie mniej podatny na różne choroby, gdyż profilaktyka jest zawsze tańsza niż leczenie. Staraj się kontrargumentować każdą myśl, która jest przeszkodą w odchudzaniu.

Przeszkodą są na pewno tak zwane „zakwasy" po ćwiczeniach czy bieganiu. Następnego dnia, gdy ciało jest obolałe, ma się ochotę leżeć i najchętniej się nawet nie przekręcać z boku na bok i czekać, aż samo przejdzie. A tak naprawdę, ból przejdzie, jeśli się mięśnie rozrusza. Dlatego też miejmy chęć rozćwiczyć, pomyślmy sobie jak o maratończyku, który jest u kresu sił, a jednak dąży uparcie do upragnionego celu. Dodatkowo ratunkiem będzie oczywiście prawidłowy streching, relaksacja (redukuje kwas mlekowy) czy odprężająca kąpiel aromterapeutyczna. Znajdujmy dobre, szybkie rozwiązania, szukajmy odpowiedzi w odpowiednich poradnikach czy u znajomych którzy już byli na diecie, i oczywiście w własnej głowie. Unikajmy pokus w postaci złego, „czarodziejskiego" myślenia: że przecież mały batonik czy kulka lodów w zeszłym tygodniu nie zaszkodziła, a opuszczony trening aerobowy, który jest niezbędny w odchudzaniu, to żadna wielka strata. Pozwalając raz podupaść silnej woli, uczymy nasz umysł,  że takie zachowanie jest dopuszczalne, a wtedy będziemy bardziej pobłażliwi dla siebie. Potem będzie tylko łatwiej sobie „odpuszczać", bo i tak mi się nie uda dotrwać w diecie do końca, skoro po tygodniu się skusiłam.

 

Dieta to wyzwanie, w którym możesz się sprawdzić, pokonać swoje słabości. Nastawienie na porażkę działa na zasadzie samospełniających się przepowiedni. Jeśli nie uwierzymy, że potrafimy skutecznie się odchudzić, to  wszelkie pokusy i przeszkody będą bardziej widoczne a nasze zmysły będą bardziej wyostrzone na wszelkie „niezdrowe" zapachy, rozpylane przez tuczące kebaby i tłuste frytki. Jeśli uwierzymy w sukces, nasz mózg tak zaprogramuje nam rzeczywistość, że w około będą tylko soczyste owoce i warzywa na straganach, a na półkach jedynie ziarnisty ciemny chleb i makaron razowy. Mniam!